Mój pierwszy raz, w którym chciałem poderwać kobietę wydarzył się w szkole. Miałem wtedy 16 lat. Nie jest to miłe wspomnienie, ale człowiek uczy się całe życie. Najważniejsze, że nie poddałem się od razu jak dziewczyna z mojej szkoły dała mi przysłowiowego kosza.
A było to tak. Pierwszą lekcję miałem z wychowania fizycznego. W ogóle dziwię się dlaczego wychowanie fizyczne odbywało się zawsze rano. Potem większość z nas i tak się nie przebierała. A Ci którzy się przebierali, zazwyczaj mieli dalej nie przyjemny zapach.
Po pierwszej lekcji szczególną uwagę zwróciła jakaś dziewczyna. Miałem olbrzymie opory aby podejść do niej i z nią porozmawiać. Zajęło mi to około 10 minut. Zanim się zdecydowałem zadzwonił szkolny dzwonek. Omijam ją i pierwsze co do niej powiedziałem było: „ładna jesteś”. W głowie od razu pojawiła mi się myśl: „Ładna? Mogłem powiedzieć coś mniej banalnego”.
Ona odparła: „Spadaj.”
Potem długo rozmyślałem dlaczego tak powiedziała. Czy to była wina słabego komplementu? A może miałem nie Świerzy oddech …
haha genialna historia. Miałem podobną tylko mój target odpowiedział: „Spie…”
Chyba za mocno wczułem się w rolę uwodziciela
Myślałem, że mnie już nic nie przebiję. Oczywiście żartuję. Trzeba było jej odpowiedzieć: „A co to znaczy, bo w moim słowniku nie ma takiego pojęcia”. Pozdrawiam.
Mogłem powiedzieć aby zamknęła oczy i ją pocałować, ale wtedy liścia dostałbym na 100 %. Plusy były by takie, że kiss byłby zaliczony. hehe
Widzę, że poczucie humoru to i Ty masz. Pewnie nie możesz się odpędzić od kobiet. Zresztą ja też… nie mogłem, ale już się ustatkowałem.